– Szkoda gadać – Karolina machnęła ręką i upiła łyk lemoniady. Marta jednak wpatrywała się w nią wyczekująco, łasa na choćby okruch tej opowieści.
– Przecież ci napisałam – dodała po chwili, licząc na to, że przyjaciółka odpuści i zmienią temat.
– Pisać to jedno, opowiedzieć to drugie. Dawaj, Karolka. – zachęcała Marta.
– No dobrze… – westchnęła z rezygnacją – No więc straciłam ponad trzy tysiaki.
– Ale wiesz, że jakby co mogę ci pożyczyć? – wtrąciła szybko przyjaciółka.
– Nie, nie ma potrzeby, To była na szczęście tylko część moich oszczędności, nie wydałam wszystkiego. No właśnie… – Karolina zawiesiła głos – To chyba było najgorsze. Że to ja sama dałam im te pieniądze. Nikt nie włamał się na moje konto, nie namówił na BLIK-a. Bez niczyjej zachęty zrobiłam przelew! No ale od początku…
***
Na co dzień Karolina była osobą raczej oszczędną. Regularnie odkładała pieniądze, a oszczędności dzieliła na podkategorie – na tzw. czarną godzinę, wakacje, remont i przyjemności. Fakt, lubiła raz na jakiś czas “zaszaleć” i zrobić większe zakupy. Niemniej od dłuższego czasu nie miała do nich głowy, dzięki czemu zgromadziła całkiem sporą kwotę.
Karolina od czasów studiów była miłośniczką stylu boho, co wyrażała zarówno jej garderoba, jak i wnętrze mieszkania. Mąż nie wyrażał większego sprzeciwu, chociaż czasem narzekał na zbyt jasną jego zdaniem kolorystykę mebli, poduszek i dywanów. Śmiał się, że ich przyszłe dzieci zadbają o to, by rozważyli ciemniejsze, bardziej praktyczne barwy.
Słabość do ubrań, akcesoriów i dekoracji w klimacie boho sprawiła, że od razu rzuciła jej się w oczy pewna reklama w mediach społecznościowych. Na zdjęciu pięknie prezentowało się jasne, przestronne wnętrze salonu urządzonego – w oczach Karoliny – idealnie, z dbałością o oświetlenie, kolory i, nade wszystko, wygodę lokatora.
Reklama zachęcała do zakupów w związku z nadchodzącą likwidacją sklepu. Karolina kliknęła w link i zaczęła przeglądać produkty objęte wyprzedażą. Podobało jej się niemal wszystko. Oferta doskonale wpisywała się w jej gust. Przesłała kilka screenów mężowi z pytaniem, czy miałby coś przeciwko kilku nowościom w domu. Odpisał jej, pozwalając sobie na czułą złośliwość, że z jej pomysłami nowości to on ma w domu codziennie, więc nic go już nie zdziwi.
Rozbawiona odpowiedzią i zadowolona ze znaleziska zaczęła planować zakupy. W koszyku znalazły się dwie lampy sufitowe i lampka nocna, dywan, dwie narzuty na łóżko, poduszki na kanapę, stolik kawowy wraz z pasującym do niego fotelem, kilka obrazków na ścianę i dwa duże kosze. Produkty były – jak przeczytała – wykonane ręcznie z wysokogatunkowych materiałów, których część miała dodatkowo certyfikaty ekologiczne. Nie zdziwiła ją zatem wysoka cena – ponad pięć tysięcy złotych. Na szczęście na wszystko była spora promocja – od -30% do -50%, dzięki czemu ostatecznie kwota do zapłaty spadła do trzech tysięcy.
Opłaciła zamówienie. Po kilku minutach odebrała maila z potwierdzeniem. Zdziwiło ją, że do wiadomości nie załączono listy zakupionych przez nią produktów, a wszystko opisano jako “zestaw promocyjny”. Co więcej, mail nie przypominał automatycznego potwierdzenia, które najczęściej przychodziło ze znanych jej sklepów internetowych.
Z niecierpliwością czekała na powiadomienie o wysyłce. Mail ze sklepu zaniepokoił ją, ale miała nadzieję, że niesłusznie. Mniejsze sklepy, zwłaszcza w likwidacji, mogą nie mieć wielu udogodnień i automatyzacji, prawda? Tak przynajmniej to sobie tłumaczyła, wstydząc się podzielić wątpliwościami z mężem czy koleżankami z pracy.
Na szczęście paczka została nadana już dwa dni później znaną firmą kurierską. Odetchnęła z ulgą i zajęła się sprzątaniem mieszkania. Chciała zrobić miejsce na nowe rzeczy.
Gdy przyjęła paczkę od kuriera pomyślała, że nie jest do niej. Na widok niewielkiego pudełka uznała po prostu, że to mąż coś zamówił i zapomniał jej powiedzieć. Karolina przyjęła przesyłkę i odłożyła ją na kuchennym blacie, rozczarowana, że jej zakupy przyjdą pewnie dopiero kolejnego dnia. Niestety, wieczorem okazało się, że była w błędzie.
***
– Czyli przysłali tylko tę małą lampkę nocną? – dopytywała Marta z niedowierzaniem.
– Właśnie tak. Lampkę, w dodatku zupełnie inną niż ta, którą zamówiłam. Nie odpowiedzieli na maila i zablokowali mnie na portalach społecznościowych, gdzie też próbowałam uzyskać jakąś informację. Jak odkryliśmy z mężem, co się stało, byłam załamana. Nie spałam całą noc. Jedno, że straciłam masę pieniędzy, ale drugie, że dałam się tak łatwo wkręcić!
– Zgłosiliście to gdzieś?
– No pewnie! Najpierw się wypłakałam, a potem wpadłam w furię. Stwierdziłam, że nawet jeśli nie odzyskam kasy, to przynajmniej spróbuję utrudnić im życie. – Karolina uśmiechnęła się złośliwie. – Mam nadzieję, że uda się ich namierzyć.
Uważaj na cudowne oferty i wyjątkowe okazje w internecie
- Oszuści kuszą różnymi promocjami np. ogłaszają likwidację sklepu lub wietrzenie magazynów, w ramach czego oferują świetne ceny. Oferty są zwykle ograniczone czasowo – obowiązują tylko do końca dnia lub nawet do końca godziny – przy przecenionych produktach potrafi wyświetlać się licznik sygnalizujący upływ czasu.
- Fałszywy sklep internetowy może na pierwszy rzut oka nie budzić podejrzeń – witryna może być estetyczna i nowoczesna, a mechanizm zakupów internetowych podobny do dobrze Ci znanego.
Zanim zrobisz zakupy w nowym sklepie internetowym, sprawdź, czy jest prawdziwy i bezpieczny:
- Poszukaj na stronie sklepu regulaminu i polityki prywatności. Ich brak to sygnał alarmowy.
- Upewnij się, że strona jest zabezpieczona – przed linkiem szukaj HTTPS i znaku kłódki.
- Zweryfikuj w sieci dane rejestrowe firmy i dane kontaktowe. Upewnij się, że w wynikach wyszukiwania nie pojawiają się ostrzeżenia o oszustwie opisywane przez innych internautów.
- Znajdź informację o dostępnych formach płatności. Jeśli dostępna jest tylko płatność kartą lub przelewem tradycyjnym, zachowaj ostrożność. Wybieraj płatność za pobraniem lub bezpieczne bramki płatności online.
Uwaga! Paczka nie przychodzi lub produkt różni się od zamówionego, a sprzedawca nie odpowiada? Zgłoś to do UOKIK: (https://uokik.gov.pl/pomoc-dla-konsumentow) i do CERT Polska (https://incydent.cert.pl/). W przypadku kradzieży pieniędzy lub danych udaj się na policję.