„Mnie to nie spotka, ja się nie nabiorę” – myśli wielu z nas. Ale czy naprawdę można być całkowicie odpornym na manipulację? Czy doświadczenie, wiedza i zdrowy rozsądek rzeczywiście chronią nas przed internetowym oszustwem? Jak wyjaśnia psycholog, często to właśnie poczucie własnej nieomylności czyni nas bardziej podatnymi na wpływ. Nie chodzi o cechy charakteru, lecz o naturalne mechanizmy psychologiczne, które wykorzystują przestępcy. O tym, jak działa technika małych kroków i dlaczego nawet najbardziej uważni potrafią stracić czujność, rozmawiamy z doktorem Konradem Majem, kierownikiem Centrum HumanTech na Uniwersytecie SWPS.
Czy można być całkowicie odpornym na oszustwa finansowe?
Podczas zajęć ze studentami przeprowadziłem ćwiczenie, które dobrze ilustruje ten mechanizm. Poprosiłem, by ktoś podszedł do telewizora lub zegarka leżącego na stole i wziął go do ręki. To wydawało się banalne. Następnie prosiłem, by przesunąć tę rzecz w lewo, jeszcze dalej, podnieść rękę, otworzyć okno drugą dłonią. Studenci wykonywali polecenia jedno po drugim. Gdybym w tym momencie powiedział: „proszę otworzyć dłoń”, większość prawdopodobnie by to zrobiła. To przecież tylko mały krok dalej.
Dlaczego w takich sytuacjach tracimy czujność?
Kiedy ktoś wprowadza nas w ciąg prostych, logicznych działań, zaczynamy się angażować. Wydaje nam się, że skoro zrobiliśmy A, powinniśmy zrobić też B. Dzieje się tak, bo kieruje nami potrzeba konsekwencji i przekonanie, że nie należy przerywać czegoś, co już się zaczęło. Uważamy bowiem, że nie wypada się wycofać, bo byłoby to sprzeczne z naszymi wcześniejszymi decyzjami. To właśnie mechanizm, który sprawia, że małe ustępstwa prowadzą nas coraz dalej. W psychologii społecznej nazywamy go regułą stopy w drzwiach. Kiedy ktoś wstawi stopę, drzwi, prędzej czy później, otworzą się szerzej.
Jak ten mechanizm wykorzystywany jest w oszustwach finansowych?
W przypadku oszustw finansowych w internecie ten schemat jest bardzo podobny. Zazwyczaj zaczyna się niewinnie: zostajemy poproszeni, by się zarejestrować, kliknąć w link albo wypełnić krótką ankietę. Żaden z tych kroków nie wydaje się dla nas zobowiązujący. Ale już po pierwszym kroku nasz umysł zaczyna postrzegać sytuację inaczej – pojawia się u nas poczucie zaangażowania. Potem pojawiają się kolejne etapy: niewielka wpłata, rozmowa z „doradcą”, zaproszenie na spotkanie. Te działania wydają się naturalne i logiczne, aż do momentu, gdy ktoś prosi np. o zainwestowanie dużej kwoty. Wtedy często jest już za późno. To proces, który prowadzi do utraty pieniędzy i opiera się na stopniowym budowaniu zaangażowania.
Czy istnieją osoby bardziej podatne na tego rodzaju manipulacje?
Tak, choć nie chodzi tu o cechy osobowości, a raczej o okoliczności, w jakich się znajdujemy. Człowiek staje się bardziej podatny wtedy, gdy jest zaangażowany, działa pod wpływem emocji, zaskoczenia lub pośpiechu. Oczywiście jednak, można wskazać pewne tendencje. Osoby z niską samooceną ulegają częściej, bo nie wierzą w siebie, szukają potwierdzenia u innych i łatwiej ufają autorytetom. Z drugiej strony, osoby z bardzo wysoką samooceną też bywają bezbronne – są przekonane, że nikt ich nie oszuka, bo potrafią rozpoznać zagrożenie. I właśnie ta pewność siebie często bywa zgubna. Bo właśnie w momencie, kiedy czujemy się zbyt pewni siebie, tracimy czujność.
Czyli zagrożeni są także ludzie młodzi, pewni siebie i obyci z technologią?
Zdecydowanie tak. Młodzi ludzie czują się w internecie pewnie. Często towarzyszy temu przekonanie, że potrafią rozpoznać manipulację, bo codziennie korzystają z aplikacji i mediów społecznościowych. Wydaje im się, że są bezpieczni, bo „znają zasady”. To poczucie kompetencji daje im złudne wrażenie bezpieczeństwa, które często prowadzi prosto w pułapkę.
dr Konrad Maj – Psycholog społeczny, kierownik Centrum Innowacji Społecznych i Technologicznych (HumanTech) na Uniwersytecie SWPS.