Ułatwienia dostępu

Sfinansowano ze środków Funduszu Edukacji Finansowej, którego dysponentem jest Minister Finansów i Gospodarki. Realizatorem Kampanii jest Fundacja Think!

Zbiórka pieniędzy dla syna

Szukasz miłości w internecie? Zachowaj czujność. Poznaj historię Zbyszka i sprawdź, na co zwrócić uwagę, by nie dać się oszukać.

Kiedy Zbyszek decydował o skorzystaniu z aplikacji randkowej, nie pokładał w niej zbyt wielkiej nadziei. Sądził, że jest zbyt nieśmiały i za mało przebojowy, by ktokolwiek zwrócił na niego uwagę lub by to on wykazał się inicjatywą. Postanowił podejść do sprawy z dystansem – namawiany przez przyjaciół i dorosłe dzieci – stwierdził, że nie zaszkodzi spróbować. 

– Daj sobie szansę, tato – mówiła córka. – Nie chcę, byś siedział po pracy w domu i tylko grał na komputerze. Rozejrzyj się! Nawet jeśli nie znajdziesz partnerki, to może przynajmniej poznasz kogoś nowego i się zaprzyjaźnisz!

Pierwsze kroki w aplikacji go zniechęciły. Masa ludzi, zdjęć, opisów – i idąca za tym masa czasu poświęconego na przeglądanie profili. Po kilkunastu dniach natrafił jednak na Ewę. 

Ze zdjęcia przyglądała mu się średniego wzrostu kobieta o blond włosach i ciemnych oczach uśmiechających się znad cienkich oprawek okularów. Ewa opierała się o kamienny murek, za którym rozpościerał się Adriatyk. Jak Zbyszek miał się niedługo dowiedzieć, było to jej ulubione zdjęcie z wakacji w Chorwacji – ostatnich, które spędziła 5 lat temu z nieżyjącym już mężem. Nie da się ukryć – właśnie ta informacja go poruszyła. Od śmierci żony Zbyszka minęło już kilkanaście lat. 

Bardzo szybko okazało się, że Ewę i Zbyszka łączy dużo więcej niż wspomnienia i rozstanie z ukochaną osobą. Ba! Mieli ze sobą tyle wspólnego, że Zbyszek z trudem odrywał się od telefonu, na którym korespondował z Ewą. Potem ich rozmowy zeszły na poważniejsze tematy. Nastoletni syn Ewy przewlekle chorował, co pochłaniało dużą część jej czasu, energii i środków finansowych. Na szczęście starszy syn chętnie wspierał rodzinę, chociaż wiadomo było, że po planowanym ślubie – nie mówiąc o dzieciach – jego możliwości również będą ograniczone. 

Zbyszek był wzruszony i wdzięczny Ewie za zaufanie – jemu samemu dzielenie się osobistymi problemami przychodziło z trudem. Ewa przyznała mu któregoś dnia, że ona z kolei czuje się bardzo osamotniona – mało kto jest dziś gotów słuchać o chorobach i niepowodzeniach. Niewątpliwie połączyła ich silna więź. Po dwóch tygodniach znajomości na czacie w aplikacji zmienili komunikator na zewnętrzny, wymieniając się numerami telefonów. Wysyłali sobie zdjęcia, memy, ciekawe artykuły znalezione w sieci – słowem, byli w nieustannym kontakcie. 

Jedyną przeszkodą w ich znajomości była lokalizacja. Dzieliła ich ponad stukilometrowa odległość. To niby nie najgorszy dystans, jednak uciążliwy w sytuacji, gdy człowiek chciałby móc swobodnie się spotkać. Ustalili w końcu, że ze względu na chorego syna Ewy to Zbyszek przyjedzie do niej.

Do spotkania w pierwszym zaplanowanym terminie niestety nie doszło – Ewa musiała pojechać z synem do szpitala. Była zdruzgotana, napisała Zbyszkowi, że siedzi w toalecie i płacze. Była wykończona zmartwieniami, brakiem wolnej chwili dla siebie. Tęskniła za drugim człowiekiem, który chociaż by ją przytulił. Zbyszkowi krajało się serce. Taka fajna ta Ewa, mamrotał pod nosem, a taka nieszczęśliwa!

Po kilku dniach napisała do niego w zupełnie innym tonie. Jej przyjaciółka wpadła jakiś czas temu na pomysł, który Ewa w pierwszej chwili odrzuciła. Teraz jednak uznała, że musi przynajmniej spróbować. Chodziło o założenie zbiórki pieniędzy na jednym z portali crowdfundingowych. Gdyby zebrała chociaż trochę środków dla syna, mogłaby sama odpocząć. Wystarczyłoby, gdyby raz na jakiś czas ktoś do niej przyszedł, posprzątał, ugotował, a w razie dłuższego wyjścia lub wyjazdu został z synem w domu.

Zbyszek stwierdził, że można spróbować, przy czym poradził Ewie, by dokładnie opisała, na co chce przeznaczyć środki. Inaczej jej zbiórka nie ma szans powodzenia. Tak też się stało – wspólnie opracowali treść opisu, który Ewa opublikowała na jednej z popularnych platform. Stwierdziła, że potrzebuje 20 tys., by wyjść z patowej sytuacji i zacząć wreszcie żyć. 

Pierwsze co zrobił Zbyszek, to dołączył do zbiórki. Nie żałował środków! Następnie wsparł Ewę, udostępniając stronę akcji na swoim profilu w social mediach. Dopisał od siebie: Nigdy tego nie robię, ale znam organizatorkę zbiórki i wiem, że potrzebuje pomocy. Zachęcam do wsparcia! 

Córka Zbyszka, początkowo zachwycona nową znajomością taty, zaczęła wyrażać wątpliwości i pytać go, skąd wie, komu udziela wsparcia. Przypominała mu, że co innego poznać kogoś w sieci, by szybko spotkać się na żywo, a co innego tkwić w relacji online i w dodatku przekazywać nieznanej osobie pieniądze. Zbyszek złościł się wtedy na córkę. Przecież sama go do tego zachęcała! A gdy wreszcie kogoś poznał i w dodatku ma szansę tej osobie pomóc, spotyka się z krytyką. Tak bardzo zależało mu na znajomości z Ewą, że puścił mimo uszu porady córki i robił swoje. 

Kwota powoli, ale sukcesywnie rosła. Cieszyli się z każdej najmniejszej wpłaty, a równolegle planowali spotkania, za każdym razem licząc na to, że TYM RAZEM się uda. Co i rusz jednak coś psuło ich plany. A to szpital, a to przyjazd rodziców Ewy, innym jeszcze razem COVID-19. Tygodnie mijały, a im nie dane było się zobaczyć. 

Tymczasem zbiórka pieniędzy zbliżała się do końca. Po kilkunastu tygodniach udostępniania jej w social mediach i wśród znajomych uzbierana kwota zaczęła zbliżać się do celu! Zbyszek zrobił jeszcze jeden większy przelew, by szybciej mogli cieszyć się sukcesem. I wtedy… Ewa przestała odpisywać. Wysyłał jej wiadomości na komunikatorze, SMS-y, próbował też zadzwonić, jednak nikt nie odbierał, a po kilku dniach usłyszał komunikat o niedostępnym abonamencie. Zniknął też profil Ewy na portalu randkowym. Zapadła się pod ziemię. 

Przez pierwszych kilka tygodni odpychał swoją najgorszą obawę. Myśl o tym, że jednak dał się oszukać, w dodatku namawiając swoich znajomych do wspierania oszusta, była nie do zniesienia. W końcu jednak musiał przyjąć to do wiadomości. Za radą znalezioną w sieci zaczął wyszukiwać w przeglądarce zdjęcia otrzymane od Ewy. Odkrył, że jej fotografia profilowa pojawiała się w różnych miejscach w sieci, a wykonane rzekomo przez nią zdjęcia były pobrane z forów i stron internetowych. Zdruzgotany zadzwonił na policję.

Szukasz znajomych w sieci? Pamiętaj, by zwracać uwagę na sygnały alarmowe:

  1. Zweryfikuj tożsamość: sprawdź zdjęcie profilowe nowego znajomego w wyszukiwarce graficznej. Oszuści często wykorzystują to samo zdjęcie na różnych portalach. 
  2. Spotkaj się na żywo: umów się na spotkanie w ciągu dwóch pierwszych tygodni znajomości. Zaproponuj też połączenie wideo. Jeśli osoba ciągle podaje wymówki i unika spotkania, zachowaj czujność. 
  3. Nie dawaj pieniędzy: jeśli w rozmowach szybko pojawiają się wątki finansowe, to wyraźny sygnał ostrzegawczy. Oszust może np. prosić o pomoc w związku z chorobą, nagłym wyjazdem, spłatą długów, ale też zachęcać do wspólnych inwestycji, zapewniając o ich 100% bezpieczeństwie. 
  4. Zwracaj uwagę na szczegóły: Sprawdzaj informacje podawane przez nową znajomość. Jeśli mówi, że mieszka w konkretnym mieście, sprawdź aktualną pogodę i zapytaj o nią. Poproś o pokazanie czegoś charakterystycznego z okolicy podczas rozmowy wideo. 
  5. Rozmawiaj z zaufanymi osobami: Opowiedz bliskiej osobie o nowej znajomości. Pokaż profil i fragmenty rozmów. Niezaangażowana emocjonalnie osoba może zwrócić uwagę na szczegół, który Tobie nie rzucił się w oczy. 

Zobacz także