Ułatwienia dostępu

Sfinansowano ze środków Funduszu Edukacji Finansowej, którego dysponentem jest Minister Finansów i Gospodarki. Realizatorem Kampanii jest Fundacja Think!

Oszustwa inwestycyjne z użyciem wizerunku znanych osób

Nie daj się nabrać na fałszywe inwestycje z wykorzystaniem wizerunku znanych osób.

Nietrudno natknąć się w mediach społecznościowych na reklamę inwestycyjną z wizerunkiem znanej osoby: polityka, biznesmena, eksperta finansowego lub celebryty. Obok niej widnieje chwytliwe hasło: „Zarabiaj pasywnie nawet 2000 zł dziennie”, „Sprawdź, jak znany inwestor pomnaża majątek” albo „Sekret sukcesu w 2025 roku”. Kliknięcie w reklamę prowadzi do artykułu, a następnie formularza i rozmowy z konsultantem. Okazja na pomnożenie pieniędzy? Nie, to powszechne i popularne oszustwo, które drenuje kieszenie Polaków z kilkuset milionów złotych rocznie. Sprawdź, jak się przed nim obronić.

Jak działają oszustwa z wykorzystaniem wizerunku znanych osób?

Mechanizm jest prosty, ale skuteczny. Oszuści tworzą w mediach społecznościowych reklamy, na których pojawia się wizerunek powszechnie znanej osoby. Czasem są to politycy lub przedsiębiorcy, innym razem celebryci, sportowcy albo osoby publiczne, które wzbudzają zaufanie w tematach związanych z pieniędzmi. Po kliknięciu w taką reklamę użytkownik przenoszony jest do artykułu z szatą graficzną przypominającą znany portal.

Wielu przestępców korzysta z technologii deepfake: podmieniają twarze lub głosy, tworząc wideo, w którym znana postać rzekomo zachęca do inwestycji. Taki materiał wygląda przekonująco, zwłaszcza gdy przechodzi się do niego z reklamy na popularnej platformie społecznościowej. Dla użytkownika to często dowód wiarygodności.

Z technicznego punktu widzenia to klasyczne oszustwo inwestycyjne: ofierze proponuje się rejestrację na stronie, kontaktuje się z nią fałszywy „doradca finansowy” i zachęca do pierwszej wpłaty, często symbolicznej, np. 250 zł. Później ofiara widzi fikcyjne zyski na spreparowanym koncie inwestycyjnym, może nawet podjąć część środków, ale jednocześnie namawiana jest do dalszych wpłat.

W rzeczywistości żadna inwestycja nie istnieje, a pieniądze trafiają bezpośrednio do przestępców. Skala strat bywa olbrzymia: dwójka seniorów z powiatu strzelińskiego “zainwestowała” w ten sposób odpowiednio 131 tysięcy i 89 tysięcy złotych, natomiast w 2023 roku mieszkaniec Bydgoszczy stracił w ten sposób ponad milion złotych!

Jak się chronić przed tego typu oszustwami?

Najważniejsze, to nie ufać reklamom w mediach społecznościowych, nawet jeśli wyglądają wiarygodnie i zawierają wizerunek znanej osoby. Według informacji publikowanych przez CERT zaledwie 10% fałszywych reklam jest usuwanych po ich zgłoszeniu do moderacji platformy. Zdrowym założeniem będzie zatem podchodzenie do dowolnych reklam inwestycyjnych w social media jak do oszustwa inwestycyjnego – i nie klikanie ich.

A po czym rozpoznać fałszywą reklamę inwestycyjną?

  • Po pierwsze – obietnica szybkiego, pewnego zysku. Legalne inwestycje zawsze wiążą się z ryzykiem, a gwarancja stałego dochodu powinna być sygnałem ostrzegawczym.
  • Po drugie – nacisk na emocje i pośpiech. Reklamy i „doradcy” stosują presję czasu („ostatnia szansa”, „tylko dziś”), by utrudnić racjonalne decyzje.
  • Po trzecie – brak przejrzystości. Strony oszustów często mają błędne tłumaczenia, nie zawierają danych kontaktowych ani numerów licencji inwestycyjnych. Warto zwrócić uwagę także na adres strony – zamiast znanej domeny pojawia się często dziwny ciąg znaków lub końcówka „.info” albo „.top”.
  • Po czwarte – próba podpięcia się pod uznane marki. Oszuści kupują reklamy, które wizualnie przypominają posty z wiarygodnych portali informacyjnych oraz korzystają z logotypów instytucji finansowych. Po kliknięciu użytkownik trafia jednak na fałszywą witrynę, co rozpoznać można po adresie strony oraz braku możliwości przejścia do innych standardowych materiałów redakcyjnych.

Co zrobić, jeśli kliknąłeś w reklamę lub podałeś dane?

Jeśli wypełniłeś formularz, przesłałeś skan dokumentu lub dokonałeś wpłaty, działaj natychmiast. Zgodnie z zaleceniami CERT Polska i NASK należy:

  • Skontaktować się jak najszybciej z bankiem – poprosić o zablokowanie karty, konta i czasowe wyłączenie dostępu do bankowości internetowej. NASK przypomina, że odzyskanie środków po tego typu transakcjach jest trudne, ale szybka reakcja często pozwala zatrzymać przelew zanim trafi do oszustów.
  • Zgłosić incydent do CERT Polska – można to zrobić przez oficjalny formularz zgłoszeniowy. Zgłoszenie pomaga w blokowaniu fałszywych domen i reklam, które wciąż pojawiają się w sieci.
  • Zgłosić sprawę na policję – oszustwo inwestycyjne to przestępstwo. Policja oraz KNF zachęcają do przekazywania pełnej dokumentacji, w tym zrzutów ekranu, wiadomości e-mail i danych kontaktowych fałszywych „doradców”.
  • Zabezpieczyć wszystkie dowody – zachowaj potwierdzenia przelewów, korespondencję, numery kont i adresy stron. W ostatnich raportach KNF i CSIRT KNF podkreślono, że szczegółowa dokumentacja znacznie przyspiesza proces ustalenia źródła kampanii oszustwa.

 

Działaj szybko. Każda godzina zwłoki może zmniejszyć szansę na odzyskanie pieniędzy i utrudnić służbom zablokowanie fałszywych stron.

Nie daj się złapać na wizerunek zaufania

Współczesne oszustwa inwestycyjne nie opierają się już na technice, lecz na emocjach i zaufaniu. To właśnie wizerunek znanej osoby – polityka, przedsiębiorcy czy eksperta – staje się narzędziem manipulacji. CERT Polska i KNF od lat ostrzegają, że reklamy inwestycyjne w mediach społecznościowych z wykorzystaniem wizerunków znanych osób są jednym z najczęściej zgłaszanych rodzajów cyberoszustw w Polsce.

W raporcie KNF podkreślono, że fałszywe kampanie inwestycyjne „stanowią poważne zagrożenie dla konsumentów” i często kończą się utratą wszystkich zainwestowanych środków. Oszuści kupują reklamy wyglądające jak artykuły z wiarygodnych portali informacyjnych lub posługują się logotypami instytucji finansowych, by nadać kampanii pozory legalności.

Pamiętaj: żadna znana osoba nie prowadzi prywatnych akcji inwestycyjnych przez reklamy w social media. Zanim klikniesz, zastanów się, czy taka oferta pojawiłaby się na oficjalnej stronie banku, giełdy lub instytucji finansowej. Sprawdź też, czy firma nie figuruje na liście ostrzeżeń KNF. Jeśli coś wygląda zbyt dobrze, żeby było prawdziwe – to prawdopodobnie nie jest prawdziwe. Zaufanie to dziś waluta, którą oszuści najłatwiej kradną.

Zobacz także